TORUS Sp. z o.o.
al. Grunwaldzka 413
80-309 Gdańsk
Tel: 58 76 46 376
email: torus@torus.pl
NIP: 9570829421

GRUPA TORUS
spółka akcyjna
al. Grunwaldzka 413
80-309 Gdańsk
NIP: 5842788971

Ludzie (od projektowania) Mozaiki

W projekt Mozaiki zaangażowany jest zarówno nasz wewnętrzny Dział Projektowy Torusa, jak i architekci zewnętrznej pracowni APA Wojciechowski Architekci. Pracujemy z nimi od lat, choć pierwszy raz przy projekcie mixed-use i mieszkaniach. Przy Mozaice działa kilkuosobowy zespół APY – doświadczeni architekci, którymi kierują Anna Essler-Lango i Karol Wyrzykowski. Architektami prowadzącymi projekt Mozaiki są Zuzanna Sawicka, Viktor Shupliak oraz Bartłomiej Mroczkowski. Wybraliśmy się do ich biura w Gdyni, aby porozmawiać o pracy przy Mozaice, ich odczuciach i refleksjach towarzyszących temu projektowi.

Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z Mozaiką?

Zuzanna: Nad tym projektem pracu­jemy zasadniczo od 2020 roku, kiedy to zaczęliśmy projektowanie zabu­dowy na działce przy osiedlu Idea. Po drodze zmieniła się oczywiście koncepcja i założenia.

Bartek: Pierwsze przymiarki do projektowanie zaczęliśmy wcześniej, ale właściwie po analizie przeprowadzonej przez Workplace wyklarował się kierunek. Torus zainwestował w solidne badanie, które określiły pożądane w tym miej­scu funkcje i od tego momentu zaczęliśmy intensywnie działać. Warto to podkreślać, bo to rzadkie podejście u deweloperów, że tak wnikliwa analiza pojawia się przed rozpoczę­ciem inwestycji. To nam – architektom bardzo pomogło – życzyłbym sobie nawet, żeby to był standard na rynku.

Anna: Badania rzeczywiście były mocnym im­pulsem. Wiedzieliśmy już jakie proporcje, jakie funkcje i usługi mają się na tych działkach znaleźć. Dominika Zielińska wraz z zespołem, prowadząca badania całej okolicy zrobiła super robotę. Zazwyczaj w wytycznych od inwestora nie ma tylu konkretów, a tutaj mieliśmy jasne wytyczne, do których mogliśmy dołożyć swoją cegiełkę.

Zuzanna: Mozaika realnie odpowiada na po­trzeby i uwarunkowania otoczenia, bo cała kon­cepcja wynika wprost z tego, na co wskazywali ludzie. To jest bardzo autentyczne i mające głęboki sens. I jako architekci też to czujemy. Możemy się bardziej utożsamić z projektem, kiedy wiemy, że projektujemy coś, co się bardzo przyda w tym miejscu.

Anna: Klient mieszkaniowy – co naturalne – jest bardziej wymagający niż biurowy, komercyjny, z którym Torus miał do tej pory najwięcej do­świadczeń. Myślę więc, że także z biznesowego punktu widzenia przeprowadzenie takich badań jest bardzo wartościowe.

Czy mimo jasnych wytycznych to jest duże wyzwanie projektowe?

Bartek: Tak, zwłaszcza teren poprzemysłowy po Bałtyku stanowił duże, twórcze wyzwanie projektowe. To zamknięta w trójkącie działka, na której trzeba było pogodzić różne funkcje, a jednocześnie „otworzyć” ten teren na użyt­kownika z zewnątrz.

Viktor: Na pofabrycznej działce znajduje się też zabytkowy budynek, tzw. Dom Czekoladnika oraz komin. To istotne elementy tej przestrze­ni, które znajdują swoje odzwierciedlenie w architekturze nowych budynków, choć może na pierwszy rzut oka nie jest to tak widoczne.

Anna: Dom Czekoladnika ma grać pierwsze skrzypce, trzeba było więc zachować odpo­wiednie proporcje. Nie przesadzić z architekturą oddając hołd temu zabytkowi, ale z drugiej stro­ny uzyskać efekt wyrazistości nowej zabudowy. To połączenie nie było takie łatwe.

Z Torusem pracujecie od wielu lat, ale pierwszy raz przy projekcie mixed-use, z dominującą funkcją mieszkalną. Czym to się różni?

Bartek: Torus jest wymagającym inwestorem (uśmiech). Na przestrzeni lat nauczyliśmy się siebie wzajemnie i choć bywają stanowcze wymiany myśli, to jednak w efekcie tych dyskusji rodzą się lepsze rozwiązania. Na końcu zawsze mamy wspólny cel.

Anna: Narady z Torusem są to najdłuższe spo­tkania tego typu, jakie mamy z inwestorami. Ale nie ma w tym nic złego, po prostu w Torusie mamy partnera o bardzo dużej wnikliwości i przenikliwości. To jest zdecydowanie wyróżnik tej współpracy, choć wymagający od nas wzno­szenia się na wyżyny, czasami przygotowywania wielu różnych wariantów.

Bartek: Zespół Torusa ma duże kompetencje i głęboko wchodzi w procesy. To jest relacja, w której nikt nie porzuca swoich pomysłów wal­kowerem. Z wypracowywanych kompromisów powstają naprawdę ciekawe rozwiązania, więc w tym szaleństwie jest metoda.

Co wyjątkowego z perspektywy architektów można odnaleźć w Mozaice?

Karol: To może nie być takie oczywiste, ale w Mozaice projektujemy tak naprawdę kawałek miasta. Lokalizacyjnie jesteśmy w ścisłej, śród­miejskiej tkance – w geograficznym środku Trójmiasta, tuż przy stacji Gdańsk Oliwa, nie­daleko dużych kompleksów biurowych. Mimo relatywnie niewielkiego obszaru łączymy tam kilka funkcji i elementów, łącznie z historyczna zabudową. Ponadto charakter i kształt tej inwe­stycji to wynik współpracy inwestora z miastem, lokalną społecznością, także z architektem miejskim. Ten proces, ta droga dojścia do koń­cowego rozwiązania są tutaj inne i to wszystko czyni Mozaikę wyjątkową. Dla nas architektów jest to ciekawe doświadczenie i myślę, że dla Torusa również.

Zuzanna: Ten projekt zmieniał się, ewoluował właśnie pod wpływem ludzi. Torus miał odwagę skorygować swoje założenia, dzięki czemu w jeszcze większym stopniu czynnik ludzki wy­kreował tę inwestycję.

Anna: Było wiele spotkań z lokalną społecz­nością, konsultacje odbywały się nawet przed uruchomieniem procedury Lex deweloper. Uczestniczenie w tym procesie dla na również było ciekawe, bo to pokazało sens całej drogi inwestycyjnej, projektowej. To rzadki przypa­dek – zazwyczaj jako architekci otrzymujemy wytyczne od dewelopera i tyle.

Bartek: Ja jestem zachwycony złożonością funkcji w Mozaice i ambicją Torusa. Sam nie zakładałem, że pomysł funkcji koncertowo-te­atralnej w biurowcu się utrzyma, a to się dzieje. Jest konkretna wizja i pomysł na to.

Viktor: Ta koncentracja wielu funkcji blisko siebie sprawia, że to rzeczywiście może być centrum dzielnicy. Mamy biurowiec z częścią na potrzeby wydarzeń, zabytek, który zyska inne funkcje, budynki mieszkalne z usługami w parterze, pewnie pojawi się gastronomia. To wszystko się uzupełnia i będzie powodowało, że to miejsce zacznie tętnić życiem, łącząc pokolenia.

Anna: Lokalność też jest takim ważnym czyn­nikiem, który napędza ten projekt. To myślenie o mieszkańcach dzielnicy, ale też lokalnych dostawcach, usługodawcach. Zespolenie ludzi i miejsc.

Karol: Dla mnie najważniejszą wartością jest to, w jaki sposób są kreowane mieszkania – to nie jest zwyczajny produkt, który trzeba upłynnić na rynku. Myślimy – i to jest odgórne założenie – o każdym pomieszczeniu, żeby to wszystko funkcjonalnie grało, żeby było wygodnie dla rodzin. Powierzchnie na parterze nie tylko pod handel, ale też miejsce na coworking, na warsztaty. To miejsce, które jest od samego początku jest tworzone z myślą o tym, aby tam zamieszkać na dłużej, zakotwiczyć – a takie nastawienie na długoterminowego klienta rzadko się zdarza.

Zuzanna: Komfort mieszkaniowy rzeczywiście się tutaj wybija. W porównaniu z innymi inwestycjami jest wiele atutów i są one dużej wagi.

Gdzie poszukiwaliście inspiracji, co wpływało na pro­ponowaną architekturę?

Viktor: Początkowo kontekst fabryki był dla nas pewnym wyznacznikiem i charakterystyczna surowość towarzy­sząca przemysłowi. To miała być też architektura tła, wy­razista, ale nie krzycząca, która uzupełnia tkankę miasta.

Zuzanna: Musieliśmy uwzględnić różne czynniki, żeby wszystko było spójne. Wiele sugestii pojawiało się na spotkaniach z architektem miasta, które później musie­liśmy przełożyć na projekt.

Anna: Jeśli chodzi o skalę zabudowy, to wyznacznikiem jest okoliczna, sąsiednia zabudowa. Te różne kompo­nenty inwestycji w toku prac coraz bardziej zbliżały się do siebie architektonicznie. Ostatecznie wszystko musi stanowić w odbiorze jedną inwestycję.

Zuzanna: Swoją cegiełkę dorzucił też Format, a nie bez znaczenia jest okolica, trochę szerzej rozpatrywana, uwzględniając Oliwę.

Nad czym obecnie pracujecie, jaki to etap prac?

Zuzanna: Dla części zabudowy mieszkalnej – tej przy osie­dlu Idea – jesteśmy w połowie projektu wykonawczego. Dłubiemy (uśmiech), zgrywamy wszystko z branżystami, To mniej kreatywna praca, a bardziej szczegółowa.

Anna: Teraz przelewamy na papier założenia. Odzwier­ciedlamy to wykonawczo, realizacyjnie.

Jest coś, czego sobie życzycie?

Zuzanna: Dla architektów jednym z celów jest uzyskanie pozwolenia na budowę, ale w przypadku tego projektu chcemy, żeby ludzie byli z niego zadowoleni, bo w to właśnie włożyliśmy mnóstwo wysiłku.

Viktor: Realizacji celu – Torus mierzy wysoko z tą in­westycją, więc niech się to ziści. Niech każda z części tego projektu i Mozaika jako całość spełnią założenia. Działające, funkcjonujące centrum dzielnicy, zadowoleni mieszkańcy i użytkownicy – to będzie nasze spełnienie, wtedy odetchniemy.

Ania, Zuza, Karol, Bartłomiej i Viktor – dziękujemy za do­brą energię podczas rozmowy i poświęcony nam czas!

Udostępnij: