TORUS Sp. z o.o.
al. Grunwaldzka 413
80-309 Gdańsk
Tel: 58 76 46 376
email: torus@torus.pl
NIP: 9570829421

GRUPA TORUS
spółka akcyjna
al. Grunwaldzka 413
80-309 Gdańsk
NIP: 5842788971

Ludzie Mozaiki. Trwa projektowanie waszej przestrzeni!

Nie podamy statystyk dotyczących godzin przeznaczonych na analizy, rysowanie, kontestowanie, przerzucanie się argumentami względem rozwiązań jakie planujemy w Mozaice. Nie zliczymy również litrów wypitej kawy lub innych analogii podkreślających nasze przygotowanie projektu mieszkaniowego. Żyjemy tym od długiego czasu. A rozmowa, do której Was zapraszamy jest dowodem na to, że ludzie którzy nas wspierają od czasu decyzji o zakupie działki po Fabryce Czekolady Bałtyk są żywo zainteresowani i doglądają poszczególnych etapów przygotowania tej inwestycji. Ula i Dominika, na co dzień doradzające w innowacyjnych procesach projektów nieruchomościowych, rozmawiają z Wiolettą Sierkiewicz, osobą trzymającą pieczę nad procesem projektowym w Mozaice.

Ula Kuc-Petelska (Ula): Zastanawia­łam się o co najpierw cię zapytać w kontekście rozmowy o Mozaice, ma tak wiele wymiarów… ale może na początek powiedz jaka jest Twoja rola?

Wioletta Sierkiewicz (Wiola): Jako dyrektorka działu projektowego zarządzam zespołem na­szych wewnętrznych architektów. Moje zaanga­żowanie jest więc naturalne, ale z racji wagi tego projektu, w tym przypadku również osobiście biorę udział w pracach projektowych mieszkań. Wnętrza projektuję już od 20 lat i poczułam, że mogę tu coś dobrego dać od siebie. Traktuję to też jako wyzwanie. Stykałam się w swoim życiu zawodowym z wieloma inwestorami i projek­tami mieszkaniowymi, więc jestem świadoma, gdzie najczęściej występują bolączki. Zawsze jak wchodzę do jakiegoś mieszkania to sobie myślę – to można by inaczej zaprojektować, to lepiej zrobić, tamto przesunąć czy poprawić. Tutaj staramy się tego uniknąć. Czułam więc wewnętrznie, że muszę w to wejść, mimo, że całość projektuje znana pracownia APA Woj­ciechowski. I ten model dobrze działa. Zde­rzając spojrzenia i doświadczenia dochodzimy wspólnie do ciekawych rozwiązań.

Ula: Zderzacie ze sobą różne spojrzenia, a jaki jest twój główny cel przy projekcie Mozaiki?

Wiola: nieustannie w mojej głowie mam pewną myśl, którą rozsiewam po firmie – ona zamyka się w haśle ‘dobry produkt’. Tylko co to właściwie znaczy w odniesieniu do mieszkania? Dla mnie to zestaw cech, takich m.in. jak: funkcjonalne, przewietrzalne (czyli z oknami po przeciwnych stronach budynku), odpowiedniej wysokości, wielkości, wpuszczającymi dużo światła dzien­nego. W zrealizowanym ostatnio kameralnym budynku w Gdyni, Właściciele mieszkań za­chwycali się i podkreślali najczęściej fakt za­stosowania dużych okien- takie proste i niby oczywiste, a często pomijane w projektowaniu.

Ula: Na rynku jest dużo mieszkań premium, które luksus definiują głównie poprzez wygląd, elementy wykończenia. Tworzona jest otoczka, skórka. A jak wy to postrzegacie, jaka w istocie będzie Mozaika?

Wiola: Nie stawiamy na luksus i premium w po­wszechnym ich rozumieniu, chyba że definicją obu zagadnień stanie się jakościowe życie, a nie tylko przeżywanie go od pierwszego do ostatniego punktu naszej listy podbijających dopaminę. Odczucia mogą być bardzo indywi­dualne, chociażby ze względu na styl życia, to co daje nam poczucie bezpieczeństwa, spokoju i otulenia, gdzie układ nerwowy wraca do tzw. bazy. Oczywiście wpływa na to wiele czynników, jednak my chcemy dać odbiorcom solidny fundament. Dlatego w Mozaice będziemy mieli pewne rozróżnienie potrzeb i aspiracji, a spo­iwem będzie komfort użytkownika.

Ula: OK, nie idziecie tropem pięknych wy­kończeń, ale co zatem oznacza ten komfort? Opowiedz właśnie o tej jakości i komforcie życia wynikających z zamieszkania w Mozaice.

Wiola: Każdy ma różne odczucia, ale dla mnie takim najważniejszym punktem jest akustyka. To jest kierunek, w którym od początku podążamy i implementujemy do założeń. Czyli mieszkania o podwyższonej izolacji akustycznej…

Ula: Ale co to właściwie oznacza, że wy posta­wiliście na tą akustykę? Co nabywca, miesz­kaniec będzie z tego kiedyś miał?

Wiola: Chodzi o użycie materiałów budowlanych, które podniosą komfort akustyczny w bu­dynku i w każdym pojedynczym mieszkaniu. Prościej rzecz ujmując – wszystkie ściany lokalowe, międzylokalowe czy zewnętrzne budynku będą grubsze. To samo dotyczy okien o podwyższonych parametrach aku­stycznych, czy obszarów, gdzie dźwięk może migrować. Wszystko po to, żeby mieszkania były ciche. Ciche między sąsiadami, prze­strzenią wewnątrz i otoczeniem zewnętrznym. Mieszkam przy lesie i jestem przyzwyczajona, że w nocy mam absolutną ciszę. Poczułam co to znaczy, jak ostatnio byłam na kilka dni w Londynie i mieszkałam przy ulicy – w nocy musiałam iść do apteki po zatyczki do uszu, bo nie byłam w stanie zasnąć. Widzę więc ogromny sens w pochyleniu się nad tematem komfortu akustycznego i w maksymalizacji wdrożenia rozwiązań mu sprzyjających – pew­nie nie jestem odosobniona.

są w ogóle te mieszkania? Bo to nam może pomóc odpowiedzieć na pytanie po co ta akustyka…

Wiola: W pierwszej kolejności dla rodzin z dzieć­mi. Każdy ma pewnie jakieś doświadczenia z dziećmi hałasującymi za ścianą albo tupią­cymi w podłogę mieszkania nad nami (śmiech) I to jest oczywiście normalne, one mają prawo hałasować – w granicach rozsądku (śmiech), ale można też tym hałasem odpowiednio zarzą­dzać. Chociaż to nie jedyna grupa odbiorców, to od początku chcieliśmy tym produktem odpowiedzieć na potrzebę dostarczenia du­żych mieszkań wskazanych przez najbliższych sąsiadów Mozaiki, którym rodzina się zaczyna powiększać. Mamy więc tam szereg przemy­ślanych rozwiązań, które stanowią odpowiedź na powszechne sytuacje pomiędzy rodzinami z dziećmi, a osobami, które nie planują ich mieć.

Dominika: Ja bym właśnie takie rozwiązanie doceniła nawet z perspektywy osoby, która nie ma dzieci. Mam takie wspomnienia – tam, gdzie mieszkałam sąsiedzi mieli dzieci i było bardzo fajnie do momentu, kiedy jedno z nich nauczyło się regularnie zrzucać coś na twar­dą posadzkę. A przecież każdy potrzebuje trochę ciszy, bo np. pracuje z domu czy lubi spokojne wieczory. Myślę, że ta izolacyjność akustyczna ma dużą wagę, mimo, że jej nie będzie widać na wizualizacjach, w folderze.

Ula: Widać u Was duże zrozumienie tego, że nie wszyscy chcą mieszkać tak samo. W jaki sposób chcecie zaspokoić indywidualne po­trzeby, może są jakieś rozwiązania?

Wiola: To są może czasami małe rzeczy, ale one składają się na większą całość. W mojej pracy istotny jest czas na zaprojektowanie drogi różnych użytkowników – od wejścia do budynku aż do przekroczenia progu mieszkania. I zawsze zastanawiam się czego doświadczy w tej drodze np. rodzic z małym dzieckiem w wózku, osoba starsza, albo poruszająca się na wózku. Dlatego m.in. postawiliśmy na większe lobby i szersze drzwi wejściowe do budynków. Będziemy też chcieli, żeby one się same otwierały, automa­tyczne, po wciśnięciu przycisku. Szkolimy się też w tym zakresie, żeby uwzględniać potrzeby osób ze szczególnymi potrzebami czy dysfunkcjami. Idąc dalej – strefa wejściowa do windy i sama winda też muszą być odpowiedniej wielkości, aby zmieścił się tam duży rower. Klatki schodowe bez dodatkowych drzwi i potrzeby pokonywania ich. Dojście do mieszkania ma być zawsze komforto­we, proste, bez względu na to kim jest użytkownik.

Ula: Ponieważ ja sama jestem teraz młodą mamą to co mówisz to jest miód na moje uszy, że będzie trochę mniej walki z drzwiami….

Wiola: Moje dziecko ma teraz 6 lat, ale jak idę z tym wszystkimi tobołami(śmiech), to co chwilę natrafiam na przeszkody do pokonania. Wtedy sobie myślę o tym przycisku przy drzwiach – jak bardzo ułatwiłby życie.

Dominika: Uważam, że to o czym mówisz to jest pewien rodzaj luksusu i to wykraczającego poza piękne, marmurowe posadzki. Wspomi­nałaś o dużych mieszkaniach – jaka to będzie skala? Ile będzie tych mieszkań, jakie metraże, liczba pokoi? Czy ja mogę sobie takie miesz­kanie jakoś dopasować, zmienić pod siebie?

Wiola: Największy będzie udział 3-pokojowych, ale też trzeba podkreślić, że M3 potrafią się między sobą znacząco różnić na rynku. My staramy się projektować układy optymalne dla rodzin, z odpowiednio dużym metrażem. To będą dobrze wystrefowane przestrzenie. Przed­sionek z szafą, a później w praktyczny sposób wydzielone, ale kompatybilne funkcje. Strefa dzienna i nocna ma swoją określoną, użyteczną rolę. Niektóre z naszych mieszkań pozwolą na „twarde” oddzielenie kuchni od salonu.

Dominika: Macie prawo, jako inwestor czy projektant mieć ambicje i dawać wybór aran­żacyjny, czy nawet zmierzać w tę stronę. Ale co jeszcze się kryje pod tym M3?

Wiola: Sypialnia dla rodziców, duża, ok. 15 me­trów kwadratowych. Pokoje dziecięce projektu­jemy na ok. 12,5 metra kwadratowego, rzadko mniejsze – to była zresztą jedna z wytycznych i staraliśmy się tego trzymać.

Ula: Czyli te maleńkie pokoiki, gdzie poza łóżkiem i biurkiem zostaje 1 m kw., żeby się obrócić – to nie wy.

Wiola: Zdecydowanie, my idziemy w innym kierunku. Zdarzają się gdzieniegdzie mniej­sze pokoje, z przeznaczeniem np. na gabinet. Dodatkowo na pierwszym piętrze planujemy komórki lokatorskie, szczególnie praktyczne i wartościowe dla świeżo upieczonych rodziców lub osób, dla których korzystanie z roweru to codzienność. Takie mieszkania pewnie warto wcześniej rezerwować.

Ula:. A jeśli chodzi o części wspólne – co jesz­cze planujecie, by mieszkańcy mogli się inte­grować i mieli taką ułatwioną codzienność? Wiem że taka idea przyświeca całej Mozaice,

Wiola: Opierając się o dane, to obecnie w 68% gospodarstw domowych są zwierzęta – psy lub koty. Przewidzieliśmy więc myjnię dla czworo­nogów. Do tego będzie myjnia dla rowerów – jednoślady też odgrywają coraz ważniejszą rolę w naszym życiu i jest ich zdecydowanie więcej niż kilka lat temu. Zielone dachy jako cześć wspólna, która będzie różnorodnie zaaranżowana. Użytko­we dachy to w ogóle nie jest łatwy temat, bo jeśli mają być często i przez cały rok wykorzystywane, to wymagają odpowiedniego zabezpieczenia przed warunkami atmosferycznymi. Sporo więc nad tym główkujemy, żeby zmaksymalizować potencjał tej przestrzeni. Chcemy także różnico­wać powierzchnie dachów pod względem prze­znaczenia. Jeden będzie do relaksu. Na drugim planujemy przestrzeń pod spotkania mniejszych grup np. nastolatków. i wspólne kino domowe. Ponadto duży, zadaszony stół i aneks – bo niby dlaczego nie zrobić urodzin dziecka na dachu? Trzeci to strefa z deckiem, pod różnego rodzaju aktywności fizyczne. Wspólnym mianownikiem będą różne strefy siedzisk, także gniazdka, które pozwolą popracować. Na każdym dachu planu­jemy również grządki podwyższone pod uprawę ziół i prostych warzyw. Można powiedzieć, że to wszystko są małe rzeczy, ale będą cieszyć.

Dominika: Super, że jesteście świadomi sezo­nowych wyzwań i szukacie rozwiązań, aby te miejsca żyły przez większą część roku. Z wia­trem też sobie poradzicie – są takie specjalne siatki, rozpraszacze wiatru, które można łatwo zawiesić i ściągnąć.

Wiola: Wiele decyzji już zapadło, ale rzeczywi­ście wciąż jesteśmy w trakcie procesu projekto­wego. Jest jeszcze czas na takie przemyślenia, więc dziękuję za podpowiedź. Warto jeszcze powiedzieć o placach zabaw, bo kładziemy na nie duży nacisk, mimo charakteru lokalizacji i ograniczonej powierzchni. Mocno przyglądamy się dostępnym na rynku rozwiązaniom i staramy się tak dobrać zabawki, aby stymulowały one ruch, sensorykę u dzieci

Ula: Jest różnorodnie, spory wybór mieszkań funkcjonalnie przemyślanych, dachy o różnym przeznaczeniu. A co z balkonami, loggiami – jak to wygląda? Bo one dostały „drugie życie” przez pandemię?

Wiola: Przede wszystkim zależało nam, aby uzyskać odpowiedni metraż balkonów, żeby stały się niejako przedłużeniem przestrzeni funkcjonalnej. Nasze założenia to: 1,5 m głę­bokości i bezprogowe wyjście, co ma ogromne znaczenie dla osób poruszających się na wóz­kach, ale znowu – rodziców, którzy chcą, by ich dziecko pospało w wózku na balkonie (znamy to przecież), albo nawet móc swobodnie, bez potykania się wystawić pranie, posiedzieć na fotelu przy stoliczku. Bardzo prozaiczne, prawda?

Dominika: Tak, to warto powtarzać jak mantrę, że tak naprawdę robienie mieszkań i rozwiązań pod kątem osób z ograniczeniami ruchowymi jest też robieniem mieszkań dla zwykłych osób. Takie proste na pozór udogodnienia w codzien­nym życiu to też kategoria luksusu – takiego, który na pierwszy rzut oka nie widać.

Wiola: Dokładnie, bezprogowość ma wiele aspektów, bo powiększa przestrzeń salonu, a więc dzienną, w której toczy się życie. Do tego w standardzie balkonowym oferujemy haczyki(pod girlandy, siatki zabezpieczające lub zieleń), gniazdka, oświetlenie. Na rzutach chcemy pokazywać przykładową aranżację bal­konów, w oparciu o rzeczywistą powierzchnię.

Dominika: Odnosząc to do doświadczeń ży­ciowych, myślę, że to duże ułatwienie, że wy to montujecie w standardzie, że nie trzeba się później dogadywać z sąsiadem o wiercenie dziur w jego balkonie, albo pytać wspólnotę o zdanie. Mała rzecz, ale bardzo praktyczna. No i te gniazdka na zewnątrz….

Wiola: To da komfort podłączania różnego ro­dzaju urządzeń – komputera, lampek, jakiegoś podgrzewacza itp. – produktów do wykorzysta­nia w przestrzeni balkonowej jest dzisiaj mnó­stwo na rynku i ludzie chętnie z tego korzystają. Na dużych tarasach rozważamy też kraniki z wodą, aby ułatwić podlewanie.

Dominika: A co się dzieje w parterach? Co będzie dla mnie, a co dla wszystkich?

Wiola: Część parterów będzie integralną częścią wspólną. Znajdą się tam paczkomaty o różnym przeznaczeniu, spełniające założenia dosta­wy posiłków. Chcemy również zaangażować mieszkańców w kreowanie przestrzeni, dlatego przeznaczamy część m2 pod dyskusję i wybór docelowej funkcji, która będzie im służyć. Pokój majsterkowicza, bilard albo klub sąsiedzki – to się okaże. To przeznaczenie może się też zmie­niać w czasie, bo przecież zmieniają się trendy, upodobania, także mieszkańcy. Myślę, że to będzie ciekawe doświadczenie, integrujące, budujące społeczność. My też ciągle szukamy punktów styku między mieszkańcami, pokolenia­mi, chcemy niwelować również samotność, którą dzisiaj odczuwa ogromna część społeczeństwa.

Ula: A jak myślisz, jaki klient może się zain­teresować Waszą ofertą mieszkań, skąd on przyjdzie?

Wiola: Myślę, że sporą grupę będą stanowić osoby mieszkające dzisiaj w okolicy „na 50 me­trach” – wiemy, że takich nie brakuje i już inte­resują się naszą ofertą, bo chcą czegoś więcej, potrzebują większej przestrzeni, bo np. urodziły im się dzieci, albo dużo pracują zdalnie. Dla osób spoza sąsiedztwa atutem może być świetne skomunikowanie – blisko SKM-ka, a jak rozwiną się usługi to będzie można tu również wygodnie żyć. Świadomość kultury, łatwego dostępu do niej – do koncertów, teatrów, wydarzeń różnego rodzaju – to też może przyciągać. Kultura, sztuka to takie międzypokoleniowe obszary, które mogą być wartością dla dzieci, dorosłych, seniorów oraz pracowników pobliskich biurowców.

Dominika: To rzeczywiście tak działa – jak kie­dyś mieszkałam blisko teatru, to rzeczywiście często do niego chodziłam.

Wiola: W Fabryce Kultury planujemy też klu­bokawiarnię, więc życie tam będzie się toczyć przez cały dzień

Dominika: Tak sobie myślę, że to myślenie o seniorach ma głęboki sens. Ja obserwuję takie rosnące zjawisko skupiania się kilku po­koleń rodzin nie tyle w jednym mieszkaniu (jak było dawniej), co na jednym osiedlu, w jednej dzielnicy. Po to, by być blisko siebie, wspie­rać się. W tym przypadku funkcjonalność ma pierwszorzędne znaczenie.

Ula: A jeszcze zapytam o klimatyzację, o której coraz częściej się mówi. Co z nią?

Wiola: Tworzymy infrastrukturę i w tym aspekcie chcemy dać wybór, bo w naszej świadomości jest również to, że będziemy musieli optymalizować zużycie energii elektrycznej W części mieszkań planujemy z kolei żaluzje zewnętrzne albo mo­skitiery, różnicujemy też w tym zakresie ofertę.

Dominika: Z czego najbardziej jesteś dumna?

Wiola: Jest sporo tych elementów, ale jako archi­tekt szczególnie cenię dwustronność mieszkań i duże balkony. Plus to, że będziemy zarządzać osiedlem i lokalami. Unikatowa będzie również bliskość Fabryki Kultury – przestrzeni koncer­towo-teatralnej. Uważam, że całym zespołem pracujemy tak, że chętnie sami byśmy się do tych mieszkań wprowadzili. Ja osobiście jestem zakochana w tym projekcie.

Udostępnij: