Czy wybór tego właśnie stylu był podyktowany tylko trendami czy też znacznie miała specyfika, charakter samego odbiorcy?
W kontekście all.inn założenia avant basic sprawdzają się szczególnie dobrze, ponieważ odpowiadają na potrzeby młodego, różnorodnego i poszukującego własnej ekspresji użytkownika. Neutralna baza pozwala zachować uniwersalność i ponadczasowość przestrzeni, natomiast wyraziste akcenty, elastyczne wyposażenie oraz mocne elementy graficzne nadają poszczególnym strefom indywidualny charakter. To pozwala stworzyć wnętrze jednocześnie funkcjonalne, swobodne i angażujące – bardziej przypominające współczesną przestrzeń do życia, spotkań i budowania społeczności niż typowy, zunifikowany obiekt mieszkalny. Jest więc dużo kolorów i ich połączeń. Kierowaliśmy się tutaj zasadą – nie ma kolorów, które do siebie nie pasują. Bo ma być energetyzująco i przytulnie, ale też trochę intrygująco i instagramowo – social media mocno zresztą wchodzą w aranżacje wnętrz. Ze względu na to, że to jest jednak akademik, musieliśmy mieć solidną podstawę – trwałe, użytkowo funkcjonalne i przy tym kreatywne rozwiązania. Staraliśmy się więc jak najwięcej zaciągnąć z tego stylu, uwzględniając specyfikę użytkową obiektu.
Jak dobieraliście materiały i elementy wyposażenia, aby sprostać tym wymogom?
MP: Podstawą w takich miejscach muszą być elementy i wykończenia, które będą łatwe w konserwacji czy wymianie, ale w każdej przestrzeni chcieliśmy dodać coś nieoczywistego i przyciągającego wzrok. Postawiliśmy więc na białe meble – łatwe do odświeżenia czy zastąpienia, natomiast ściany i dodatki są już kolorowe, np. w pokojach jest zielona zabudowa kuchenna, narzuty, poduszki. Ważnym elementem, który wykorzystaliśmy we wszystkich pomieszczeniach są plakaty. Jest to relatywnie niedrogi zabieg, ale dobrze dobrane grafiki potrafią totalnie zmienić odbiór całego założenia. Postawiliśmy wyłącznie na naszych rodzimych artystów pamiętając, że sztuka polskiego plakatu zawsze była na bardzo wysokim poziomie. Klatka schodowa jest teoretycznie bardzo uniwersalna – lastryko i białe ściany, ale szalona, fioletowa barierka robi z niej wyjątkowe miejsce. Z kolei na korytarzach powstały murale, które ożywiły i ociepliły przestrzeń, nawiązując przy tym do charakteru miejsca. Wykonaliśmy je w całości naszymi siłami, razem z Marcinem Zdyblem. Najpierw poszukaliśmy koncepcji, później powstały szkice i na końcu fizyczne odzwierciedlenie rysunków na ścianach. [więcej o muralach w all.inn: https://torus.pl/wpis/all-inn-sciany-pelne-malowniczych-historii/]
Czy sam dobór kolorów był czymś podyktowany – czy odgrywają one szczególną rolę w tego typu obiekcie, zwłaszcza w kontekście dostępu do światła naturalnego?
MP: Podstawowym założeniem, jakie zaczerpnęliśmy z avant basic, jest swobodne łączenie kolorów. Nie ma złych kombinacji – mieliśmy więc szerokie pole manewru i staraliśmy się to wykorzystać, zwłaszcza w kuchni i częściach wspólnych. Pokoje są nieco bardziej stonowane – trochę z racji swojej podstawowej funkcji, ale też po to, aby lokatorzy mogli je w pewnym zakresie sami „doaranżować” po swojemu, zrobić pod siebie. Kolory – jak wiemy – mają duży i bezpośredni wpływ na nasze samopoczucie. Niebieski uspokaja, wycisza. Czerwony pobudza, dodaje energii. Z kolei zielony sprzyja skupieniu, relaksuje. Odpowiednie wykorzystanie kolorystyki w takim budynku ma więc duże znaczenie. Podobnie, jeśli chodzi o materiały, chociaż tutaj jest to bardziej kwestia trwałości, odporności i uniwersalności. Do tego dochodzi równie ważna kwestia – dostępu do naturalnego światła. Zadbaliśmy o duże okna, nisko posadowione, aby było go jak najwięcej w pokojach. Tak samo w korytarzach, gdzie otwierają one wewnętrzną przestrzeń na otoczenie budynku.
Teraz chwila szczerości: funkcjonalność vs design – co było ważniejsze?
MP: W takim obiekcie jak akademik funkcjonalność musi być priorytetem. Pokoje mają przeciętnie ok. 15 m kw., więc trzeba optymalnie wykorzystać przestrzeń, ale rynek przychodzi tutaj z pomocą. Oferta praktycznych i ciekawych elementów wyposażenia, dodatków, którymi mogliśmy się bawić, jest naprawdę duża. Można powiedzieć, że producenci wychodzą tutaj naprzeciw, odpowiadają na oczekiwania i dobrze czytają trendy.
Jak chcieliście, żeby mieszkaniec poczuł się po wejściu do akademika?
MP: Przede wszystkim przytulnie, jak w domu. Chcieliśmy też efektywnie wykorzystać otoczenie, bo – mimo, że to centrum miasta – jest tam wyjątkowo zielono. I rzeczywiście – gałęzie drzew niemal zaglądają do większości pokoi. Ponadto mieszkańcy mają do dyspozycji duży, zielony teren z wiatą i stołem, który z pewnością będzie służył rekreacji i integracji na świeżym powietrzu.
A co było największym wyzwaniem przy projektowaniu tak relatywnie niewielkiej przestrzeni? Czy naturalna w tym przypadku powtarzalność pokoi była tutaj problemem?
MP: Powtarzalność jest tak naprawdę atutem. Dzięki temu można się skupić na kilku wariantach i ma się więcej czasu, żeby je dopracować. Pomimo tego, że pokoje są do siebie podobne, to w detalach każdy jest inny – zagraliśmy dodatkami, w każdym są różne np. narzuty. Są też kolorowe poduszki i stołki oraz plakaty. Każdy pokój pomimo tego, że jest na tej samej podstawie, to wygląda trochę inaczej. Studenci to dostrzegają jak przychodzą na rekonesans. Pokoje zostały też zaprojektowane tak, aby pozostawić najemcy przestrzeń na personalizację. Każdy ma swoją wyraźną estetykę, ale jednocześnie daje możliwość uzupełnienia go o własne elementy – rośliny, książki, grafiki czy drobne dekoracje. Dzięki nim ta przestrzeń staje się bardziej osobista i rzeczywiście „swoja”.
Co jeszcze sprawia, że to wnętrze nie wygląda jak typowy akademik, który znamy z przeszłości?
MP: Pomimo tego, że uniwersalność w pewnym zakresie była koniecznością, to jednak udało nam się wprowadzić sporo odniesień do nowoczesnych trendów. Wiemy, jak kiedyś wyglądały akademiki – jedynym kryterium było: „ma wystarczyć na lata” użytkowania, choć też o trendach niewiele się wtedy mówiło. Dzisiaj wygląda to inaczej, student jest pełnoprawnym klientem, ma swoje potrzeby, ale też upodobania. Uważam, że w all.inn udało nam się pogodzić te kwestie – funkcjonalna, trwała podstawa z wieloma większymi i mniejszymi dodatkami, które urozmaicają przestrzeń. Ponadto w razie potrzeby dodatki można modyfikować, wymieniać, dostosowywać pod nowe trendy – tam jest dalej pole do projektowej zabawy.
A który detal lub fragment wnętrza jest waszym ulubionym?
MP: Na pewno są to murale i szalona klatka schodowa z fioletową, intensywną barierką. Do tego cały poziom -1 z kuchnią, jadalnią, strefami chillout-u i gier, strefami do nauki oraz salą ćwiczeń. Wnętrze, mimo że uniwersalne, ma tak bogatą paletę kolorów, że od razu wprawia w dobry nastrój.
Powiedz trochę więcej o tych strefach wspólnych….
MP: Na dole mamy wydzieloną kuchnię, ale z jednym dużym stołem. Zależało nam na tym, aby nie rozbijać młodych ludzi na grupki, tylko integrować, a – jak wiemy – wspólne posiłki to ważna sprawa. Kanapy też nie są porozdzielane na moduły tylko skupione wokół stolika i dużego ekranu, gdzie będzie można coś obejrzeć, pograć w ps-a albo w planszówki. To jest taki krąg, gdzie każdy może znaleźć dla siebie miejsce. Tuż obok piłkarzyki, a po drugiej stronie kolejny długi stół z hokerami, żeby można było siedzieć na różnych poziomach. Dodatkowo dwie osobne salki do nauki wspólnej, które zapewnią komfort pracy, ale jednocześnie mają wgląd w cześć wspólną i nie odseparowują ludzi od siebie. Sala mindfulness do wspólnej integracji przy ćwiczeniach fizycznych, jodze, medytacji. No i ogród oczywiście – to duża, zielona i otwarta przestrzeń schowana za budynkiem. Można się tam – będąc na powietrzu – odseparować od miejskiego zgiełku i integrować.
Co najbardziej doceni mieszkaniec po kilku miesiącach użytkowania, choć niekoniecznie zauważy to na pierwszy rzut oka?
MP: Myślę, że jest to lokalizacja. To jest absolutny top, jeśli chodzi o bliskość kilku uczelni – PG, GUMed, WSTiH – oraz dostępność komunikacji. Sieć tramwajów, autobusów, stacja SKM Gdańsk Politechnika – wszystko w zasięgu krótkiego spaceru. Mamy też wyjątkowo dużo zieleni, mimo że to jest centrum miasta. Z punktu widzenia aranżacji myślę, że części wspólne to jest coś, co z czasem zostanie docenione nie tylko przez pryzmat wyglądu i kolorów, ale właśnie funkcji integracyjnej, bo one zachęcają wręcz do wyjścia ze swojego pokoju. Poszczególne strefy będą stymulować wspólne spędzanie czasu w różnych sytuacjach – i tych wynikających z obowiązków, prozy życia, nauki, ale również rekreacji i zabawy. Taki właśnie mieliśmy cel w all.inn.
Autorka zdjęć wnętrz: Hanna Połczyńska, https://www.kroniki.studio/